Katalog stron
Strona główna | RSS | Reklama | Dodaj wpis
Jesteś: Katalog stron > Internet i Komputery > Media internetowe
Wyszukaj:

Media internetowe:

Media w internecie są coraz łatwiej dostępne w naszym społeczeństwie dzięki szybkiej informatyzacji kraju, rośnie również świadomość społeczeństwa, że nie muszą już chodzić do kiosku po prasę. Media internetowe są o wiele wygodniejsze oraz tańsze od tych tradycyjnych. Słowa kluczowe: blogosfera, stare media, web 2.0, telewizja internetowa, nowe media, blogi firmowe, media internetowe, media tradycyjne, społeczności internetowe, społeczności w internecie, reklama na blogach, rynek reklamy, badania internetu, raporty IAB, definicja web 2.0, dziennikarstwo obywatelskie,

 

Media internetowe

Google IP : 1,460
Google BL : 0


Adres: kaznowski.blox.pl/rss2

 

Channel Title: Dominik Kaznowski

  • Czym jest wolność.

    Bo chyba o to rozbija się dyskusja, jeśli w ogóle można tak to nazwać. W każdym razie hasła tak ochoczo podnoszone w sieci dotyczą przecież tej wolności -  wypowiedzi, opinii, myśli, działania, wyrażania. Wszystko wolność.


    Ktoś w komentarzu napisał, że mój poprzedni wpis był chyba wynikiem wielkiej frustracji. Tak był. Był wynikiem zajebistej frustracji. Jak można nie być sfrustrowanym lub poddawać się innym uczuciom (bardziej skrajnym), kiedy dyskredytacji ulega głos zwykłych ludzi. Jeszcze na dobre media społeczne nie zdążyły okrzepnąć i zacząć reprezentować pełnego spektrum poglądów i opinii a już jej samozwańczy reprezentanci idą na układ z władzą. Jestem niezwykle zawiedziony, a moje słowa biorą się z tego, że owa wolność jest dla mnie czymś ważnym.


    Każdy moment jest szansą jej egzekwowania. Na wolność składa się zespół różnych komplementarnych elementów. Nie jest wolnością możliwość wyrażania poglądów w zamknięciu podobnie jak wolnością nie jest możliwość swobodnego przemieszczania się przy jednoczesnej cenzurze światopoglądowej. Te dwie rzeczy (jak i kilka innych) musza iść w parze. Podobnie z przestrzeganiem umowy społecznej – konstytucja określająca wszystkie te zasady została przegłosowana w wyborach bezpośrednich – w referendum konstytucyjnym. Co i tak ma niewielkie znaczenie ponieważ jest nagminnie łamana (i jakoś to nikogo nie razi). Ciekawe ilu obywateli głosowałoby za obecną konstytucją gdyby znalazły się tam zapisy nie o bezpłatnej służbie zdrowia, ale częściowo odpłatnej? Na pewno nie tyle samo (pierwszy przykład z brzegu).


    Nastawanie na wolność, nawet w mało znaczących kwestiach nie różni się od tej dokonywanej rękami tyranów. Oczywiście zawsze można tłumaczyć to utylitaryzmem. Ja natomiast nie zgadzam się z tym aby nieudolność państwa w ochronie jednej grupy społecznej odbywała się na drodze odbierania mi moich praw. Miałkość tych dyskusji polega również i na tym, że nikt nie stara się wyjść poza system demokratyczny (czyli jedną z możliwości samoorganizacji społeczeństw), który w miarę rozrostu grup interesów i mnożenia przepisów prawnych regulujących wszystko co możliwe staje się coraz mniej wydolny.


    Polskie państwo dzisiaj to luźna federacja urzędów i instytucji finansowanych z jednego worka podatkowego - innymi słowy Polska państwem nie jest lub jeśli nawet to ułomnym. Językiem komunikacji z obywatelem jest biurokracja, a ordynacja wyborcza może zostać zmieniona ze względu na bieżący interes polityczny (ostatnia zmiana za rządów AWS uniemożliwiła stworzenie rządu większościowego SLD). Dzisiaj PO również przebąkuje coś o zmianie ordynacji wyborczej. Dołóżmy do tego najniższy w Europie odsetek spraw, które polski obywatel może załatwić przez internet. To, że ekipa PO jest bardziej sprawna od innych nie zwalnia nas od wskazywania właściwych benchmarków. Tak samo jak nie zwalnia nas od poszukiwania lepszej alternatywny – nawet jeśli to trudne. Zwłaszcza w zakresie wolności.


    A to dlatego że, co podnoszono w komentarzach pod poprzednim wpisem media przekształciły się z instytucji kontrolującej władzę w podmioty uczestniczące w grze politycznej i gospodarczej lub po prostu zarabiające kasę na dostarczaniu infotainment’u. Media w Polsce nie pełnią dzisiaj funkcji kontrolnej lub jeśli to robią to ułomnie. A zwłaszcza mass-media. Dzieje się tak za sprawą spadających przychodów firm kontrolujących media – nazywanych koncernami mediowymi. Publicystyka nie przynosi zysków – wyrzućmy ją do niszowego kanału.


    Dodatkowym efektem zmian na rynku mediów jest spadająca jakość pracy dziennikarskiej traktowana jako suma. Prawdziwych dziennikarzy, którzy mogą ową funkcję kontrolną pełnić jest po prostu coraz mniej. Zastępują ich redaktorzy i wytwórcy treści zamieszczanych w mediach, co jest wynikiem zasad ekonomii. Mniejsze przychody, większa konkurencja (niska bariera wejścia do biznesu mediowego) = mniejsze pieniądze na zatrudnienie (lub ewentualne procesowanie się) = mniej dziennikarzy.


    Dochodzi do tego jeszcze wątek poboczny acz moim zdaniem rzadko w tym kontekście podnoszony. Znaczna część dziennikarzy stała się jednocześnie komentatorami politycznymi – co oznacza głoszenie takich czy innych sądów odnoszących się do światopoglądów czy polityki, a to nie wiąże się już z funkcją informowania masowego odbiorcy. Stali się zatem kaznodziejami tej czy innej ideii – nie powinni być zatem chronieni prawem prasowym. Nie dociekają oni prawdy tylko głoszą poglądy. A to zupełnie inna bajka. Dlatego nie łatwo zdecydować i jednoznacznie wskazać, że bycie blogerem, dziennikarzem, publicystą czy komentatorem wiąże się z tą czy inna funkcją społeczną w danym momencie. Świat stał się bardziej skomplikowany niż wcześniej.


    Właśnie po to wspólna baza jaką są prawa obywatelskie powinna być jeszcze mocniej pielęgnowana.



  • Rewolucja w pampersach, czyli poczuć się jak Che

    Opary absurdu, woń napalmu i spocone dłonie na webcamie. Tak skończyła blogosfera. Pełen koniunkturalizm. Premier zażyczył sobie debaty i sieciowi rewolucjoniści stawili się karnie w pełnym ordynku, strzelili obcasami i powtórzyli wszystko to, co już na swoich blogach napisali.


    Było fajnie, jesteśmy wielcy. Tylko kto dał blogerom prawo do reprezentowania internautów? Sami sobie dali – taka demokracja. Jeśli mają jakiekolwiek prawo - to do reprezentowania geeków.


    Jeden establishment dogaduje się z drugim. To takie rewolucyjne. Teraz władza nie dość, że „nie czuje się do końca przekonana” zyskała listek figowy w postaci argumentu „konsultacji społecznych”. Szopka przy pełnych fleszach została odegrana wzorowo, a blogerzy dali się zmanipulować jak dzieci.


    No ale poklepanie po ramieniu przez Władzę miłe jest. Może przy okazji da się na reklamie na blogu zarobić i staty skoczą. I gitara.


    Tylko co z łamaniem przez rząd podstawowych zasad demokracji? Wystarczy przeczytać listę pytań postawionych w tekście Tomka Grynkiewicza i Rafała Zasunia:



    • Dlaczego rząd zaczął dyskutować o sprawie dopiero pod wpływem nacisków (postępowanie typowe dla reżimów)

    • Dlaczego pod przykrywką ustawy regulującej hazard de facto reguluje internet? (cwaniactwo i pokątne załatwianie rzeczy, zresztą to już kolejna próba – wcześniejsze były utrącane w wyniku protestów społecznych, a rząd obiecywał ich ponownie nie podejmować – zatem kłamał)

    • Dlaczego rząd chce wprowadzić cenzurę? (choć oczywiście będzie mówił, że nie chce, a minister Boni ocenia, że "Polska nie jest Koreą, nie jesteśmy też Chinami" [odkrywcze]. I dalej „ Nawet jeśli w niektórych sprawach popełniamy błędy, to w sferze wolności jesteśmy daleko od tego co robią Chiny” [poczułem się uspokojony] – ciekawe co w ocenie ministra Boniego jest wzorem wolności? Jeśli nie Chiny czy Korea Północna [bo zakładam, że to miał na myśli], to może Boliwia, Libia, a może bliższe wzorce – np. Rosja – może zmierzamy do tak zwanej sowriemiennej demokracji? [czyli w skrócie: władza wie lepiej]). Przyznam osobiście, że tekst pod tytułem „Wiecie, rozumiecie, czasami popełniamy błedy…” brzmi wprost jak z towarzysza Edwarda.

    • Dlaczego rząd chce pozbawić w kwestii wolności obywatelskich prawa do sądu? (prawa konstytucyjnego). Dlaczego? Oczywiście rząd twierdzi, że będziesz miał prawo do sądu. Bez twojego udziału, bez adwokata, wyrok zaocznie. Tylko nie mówicie, że nie jesteśmy sprawiedliwi. Przypominam mi to żywcem metodę opisaną w tekście „Książę ciemności” – kto wie może podczas negocjacji stoczniowych premierowscy ministrowie zainspirowali się bliskowschodnimi wzorcami?


    Obecny rząd to technokraci, dla których wolność jest tylko kolejnym narzędziem a nie wartością samą w sobie. Podchodzą do wolności jak do wskaźnika ekonomicznego – ma być jej „w sam raz”. Oczywiście jest to robione w białych rękawiczkach, ale nie zmienia to istoty sprawy, a może czyni ją nawet bardziej odrażającą.


    "Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom RP, a dobro ojczyzny i pomyślność obywateli będą zawsze dla mnie najwyższym nakazem".


    Co jest dla obywateli ważniejsze – regulacja hazardu czy wolność?


    To zresztą nie pierwsza taka sytuacja - przypomnę jeszcze sprawy o których pisałem już wcześniej:



    A przypomnę , że to wszystko dlatego, że najbardziej zaufani ludzie premiera z którym tak ochoczo debatowali blogerzy, umoczyli w tak zwanej aferze hazardowej. Bez konieczności wyprania reputacji PO nie byłoby w ogóle dyskusji o ustawie hazardowej, a tym bardziej o obronie tego, co premier sam przysięgał bronić – wolności.


    Zawsze mam tą refleksję widząc czy to Pana Schetynę czy Zdrojewskiego podczas lotu samolotem do lub z Wrocławia.










    Na poziomie deklaracji nie trudno zgodzić się z premierem. Różnice zaczynają się na poziomie metod. Niestety w kwestii metod rząd ma raczej słabe doświadczenia.



ilość wejść robota google 21 ilość wejść robota msn 14 ilość wejść robota yahoo 0 ilość wejść robota onet 0 ilość wejść robota netsprint 0 ilość wejść robota szukacz 0
wpisów: 81 online: 5
last 100 RSS | Mapa strony | XML Sitemap | RSS | reklama | kontakt | regulamin | praca
Katalog RSS Livret - © Agencja A.R.T.
Kasyno online - wagi samochodowe - Dominikana podróże - działki szczecin - Leasing nieruchomości - wielkanoc nad morzem - Skarpety - zamienniki hp - sms na walentynki - karty kredytowe